patrzysz na morze , sluchasz szumu fal.
jeszcze jestem wciaz -tam-..
ubranie pasuje-nie wisi luzno mimo ze ja coraz mniejsza jakby jestem.
kiedy kleczalam i prosil zebym wzrok odwrocila.nie zapytalam.
mysle wciaz..
kupil mnie tym wzrokiem rozmazonym i duzymi ustami....
rozdygotany -moj- dorosly mezczyzna..
pozwole mu i on juz pewnie o tym wie.
i te spojrzenia smiale...
zazdroszcze samej sobie ze tam bylam z nim.
z niedowierzeniem obrazy w myslach przywoluje...
i wciaz gdzies obok...
pale papierosa prze odjazdem, reke trzymam w kieszeni i pozwalam sie objac tym ramieniem.
jakby cichy pokoj zostaje zawarty
jakby mnie..
zazdroszcze samej sobie ze tam bylam z nim.
nie potrafilam....
pora zapomniec o wakacjach.
chcialabym miec takie mozliowsci jak on..
po godzinach rozmow przez telefon , usmiechow i westchnien mowi ze bedzie.
pomyslalam przelotem ze pewnie byloby warto.....
ten niebieski kazdego dnia mowi slow duzo..
kilkadziesiat godzin tylko.
nie pomaga wspomnienie cudownego slonca , wielkiego swiata , kwiatow i prezentow od innych zakochanych oczu.
-wtulic sie i zasnac z toba-
wycofuje sie w bardziej stabilne odczuwanie by zaraz powoli probowac zrobic maly krok.
to minie , ja wiem.
ja kucalam w zminym o tej porze dnia salonie i palilam papierosa.
pozwalam sie prowokowac-udajac ze nie zauwazam podstepu.
to dobrze ze on odczuwa , ze patrzy na tamta kobiete z innym i spuszcza glowe jakby z niedowierzeniem.
powinnam wyjsc bez slowa.
w grzecznosci mojej usmiechalam sie i tak tylko do siebie.strzepujac papierosa do popielniczki.
stal taki wysoki i elegancki w granatowym garniturze..
znow noca uzywane slowo -bardzo-
znow oderwana od poduszki domowej sie czuje.
nie potrafilam.
jeszcze jestem wciaz -tam-.
chcialabym wygrac-ze soba ta madrzejsza.